Refleksje...

Mijają kolejne dni po katastrofie w Smoleńsku. Życie Polaków musi wracać do normy, chociaż chciałoby się cofnąć ten czas do chwili sprzed 10.04.2010.  Mieszkańcy naszej gminy – ci mali i ci dojrzali z ogromną powagą przeżywali dni narodowej tragedii. Bo cóż robić w obliczu takiego dramatu i bezsilności. Czasu nikt z nas nie jest w stanie cofnąć. Pozostało z pokorą i żałością przyjąć ten krzyż na nasze barki i żarliwie się modlić. Kiedy usłyszałem o tej tragedii po raz pierwszy w telewizji, oglądając transmisje rocznicowe z Katynia, odebrało mi siły. W jednej  sekundzie wszystko się zmieniło i nic nie wraca do normalności, chociaż bardzo byśmy wszyscy tego chcieli. Jednak w tym ogromnym dramacie nasza gmina i cały nieomalże świat okazał ogromną solidarność. Oto wystarczyło kilkadziesiąt SMS-ów, aby już wieczorem można się było spotkać w naszym Kościele Parafialnym w Poniatowej na wspólnej mszy świętej. Były i inne głębokie modlitwy wiernych, jak również ta kolejna msza święta 15.04.2010, na którą pomimo zwykłego czwartkowego dnia pracy, przybyły setki wiernych: ponad dwadzieścia pocztów sztandarowych, dzieci, młodzież, przedstawiciele różnych stowarzyszeń i organizacji. Była też tak bardzo wzruszająca i wymowna „Żałobna Sesja Rady Miejskiej” w Poniatowej, która odbyła się tego samego dnia. Nasz wspólny dramat narodowy połączył nas wszystkich, niezależnie od naszych zapatrywań politycznych i przekonań religijnych. Czyż ta braterska miłość i zrozumienie nie powinny być okazywane na co dzień, aby w tych niełatwych, codziennych, polskich sytuacjach życiowych było nam lżej żyć? Czy tylko polskie dramaty narodowe mogą być szansą na zgodę i wzajemne zrozumienie? Mam nadzieję, że nie, co więcej gdzieś w głębi serca znajduję przekonanie, że nie będą to zmiany chwilowe...
Nie ukrywam mojego ogromnego wzruszenia, które odczuwałem spotykając codziennie, w tych dramatycznych dla całej Polski i świata dniach, setki naszej młodzieży modlącej się, składającej kwiaty i zapalającej pod pomnikami znicze. Wzruszające były okolicznościowe apele żałobne i gazetki szkolne. Nie kryję łez wzruszenia po wizycie w poniatowskim przedszkolu i obejrzeniu rysunków tych najmłodszych obywateli naszej gminy. Spotkania oddające hołd zmarłym w zakładach pracy, na ulicach i w naszych polskich domach sprawiły, że jesteśmy sobie teraz bliżsi i bardziej przyjaźni. Niech ta atmosfera naszej ludzkiej solidarności zagości już na zawsze w naszych sercach. Przeżywamy nadal ogromną tragedię,  osobiście brakuje mi sił, aby zdjąć w moim mieszkaniu i z samochodu żałobne flagi narodowe. Przecież codziennie jesteśmy nadal świadkami osobistych dramatów pogrzebowych. Ciała wielu osób nadal nie udało się zidentyfikować i trudno chyba będzie kiedykolwiek przejść do codzienności w obliczu tak ogromnych ludzkich nieszczęść. Urodziliśmy się w kraju nadwiślańskim, który ma tak bogate tradycje i w wielu dziedzinach wyróżniamy się na całym świecie. Wykorzystajmy w obliczu tej tragedii tę szansę, bo w ten sposób pozostaniemy wierni naszym poległym tragicznie Braciom i Siostrom, którzy tak bardzo kochali POLSKĘ…


Krzysztof Brzeziński