Stochmalski Adam - Niezapomniane chwile w Austrii
W dniach 23 – 26 kwietnia 2010 roku dzięki Regionalnemu Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie, dzięki Prezesowi Klubu Honorowych Krwiodawców w Poniatowej Panu Piotrowi Kowalskiemu a także dzięki naszemu Burmistrzowi Panu Krzysztofowi Brzezińskiemu, mieliśmy okazję spędzić niezapomniane chwile, biorąc udział w wycieczce pod hasłem "Krwiodawcy Lubelszczyzny w Austrii".
Aby zobaczyć zdjęcia kliknij TU i TU !
Ogrom wrażeń i refleksji związanych z tym pobytem trudno ogarnąć, jednak postaram się przedstawić w moim krótkim tekście najważniejsze (przynajmniej dla mnie) wydarzenia z tych kilku dni spędzonych w Dolnej Austrii.
Większość z nas w Austrii była po raz pierwszy - oczywiście każdy wyobrażał sobie ten kraj inaczej - jednak chyba wszyscy byliśmy pod ogromnym wrażeniem już w parę chwil po przyjeździe (miejscem naszego zamieszkania był hotel w Gross-Siegharts – w partnerskim mieście Poniatowej). Piękne widoki, niesamowity spokój, niezwykle sympatyczni ludzie, to najważniejsze, co na początku dostrzegało się przede wszystkim. Barierę językową szybko udało się przełamać za pomocą gestów - uśmiechy i wyrazy radości, jakimi witali nas Austriacy i tutejsi mieszkańcy dawały gwarancję, że czas spędzony w Austrii nie będzie stracony.
Głównym powodem naszej wycieczki była wizyta w Austriackim Czerwonym Krzyżu - a konkretniej w mieście Mödling. Wśród niespodzianek czekających na nas na miejscu była między innymi prelekcja o honorowym krwiodawstwie (tutaj należą się ukłony podziękowania dla Pana Burmistrza Krzysztofa Brzezińskiego, który przez cały wyjazd tłumaczył dla nas wszystkie przemówienia, a także służył pomocą każdemu, kto jej potrzebował), pokaz psów ratowniczych (sądząc po ilości zdjęć, jakie robiliśmy sobie z tymi sympatycznymi zwierzakami - ta część programu spodobała nam się najbardziej), pokazy służb ratowniczych na wypadek klęsk żywiołowych oraz oglądanie polowej stacji uzdatniania wody. Na koniec czekał nas jeszcze poczęstunek kuchni polowej - a zaserwowano nam prawdziwy przysmak (Kaiserschmarren) - czyli najpopularniejszy deser austriacki. Prawdziwy kulinarny rarytas, bo przecież każdy wie, że Austria słynie ze słynnych deserów i innych smakołyków.
Niestety, napięty plan wycieczki nie pozwolił nam na dłuższe zwiedzanie stolicy Austrii - Wiednia. A szkoda, bo ciekawych miejsc do obejrzenia było naprawdę wiele. Mimo to i tak udało się poczuć niezwykłą atmosferę tego pięknego miasta, a pewnie wielu z nas chciałoby tam wrócić na dłużej...
Kolejnym ważnym punktem na mapie naszej wycieczki było legendarne wzgórze Kahlenberg - miejsce bliskie i ważne szczególnie dla nas - Polaków, ponieważ 12 września 1683 odbyła się tam bitwa, w której król Polski Jan III Sobieski rozgromił Turków i obronił Wiedeń, Austrię i całą Europę przed napływem islamu. Krótką historię klasztoru, na specjalną prośbę Pana Burmistrza, opowiedział nam (mimo wielu obowiązków i dokuczliwego przeziębienia) sam kustosz Polskiego Sanktuarium Narodowego na Kahlenbergu - ks. Jerzy Smoliński. Podziwialiśmy piękną panoramę Wiednia, zwiedzaliśmy sanktuarium i w głębi duszy każdy był dumny z tego, że jako Polacy mamy swój wkład w to niezwykłe historyczne wydarzenie sprzed kilkuset lat...
Po dość intensywnym dniu na koniec czekała nas jeszcze wizyta w restauracji - winiarni "Graselwirtin", gdzie czekała na nas prawdziwa kulinarna uczta. Zaserwowano nam jedną z najbardziej charakterystycznych potraw Austrii - sznycel po wiedeńsku, do którego podano pyszną sałatkę, a wszystko to popijaliśmy wyśmienitym, wytrawnym winem. Z tej kolacji naprawdę nikt nie mógł wyjść głodny, ponieważ podane nam porcje były naprawdę duże.
W restauracji odwiedził nas również Burmistrz Gross - Siegharts z rodziną, który świętował 40 urodziny - nie obeszło się więc bez życzeń, prezentów a także chóralnego odśpiewania po polsku "100 lat".
Przedostatni dzień wycieczki - czyli niedziela, rozpoczął się Mszą Świętą w parafialnym kościele, w której czynny udział brali również krwiodawcy, odczytując fragmenty z Pisma Świętego oraz modlitwę wiernych. Naszą uwagę zwrócił fakt dużego zaangażowania świeckich w kościele oraz tutejsze obyczaje, które bardzo nam się spodobały.
Później było krótkie zwiedzanie Urzędu Miasta Gross-Siegharts a następnie wyjazd na wycieczkę "Szlakiem Zamków Waldviertel". Podziwialiśmy piękne okolice Dolnej Austrii, w tym robiące ogromne wrażenie ruiny zamku w Kollmitzgraben. Trzeba też dodać, że pogodę mieliśmy wymarzoną (większość z nas chodziła w koszulkach z krótkimi rękawami), co w przypadku takiej wycieczki miało duże znaczenie.
Ostatnim punktem dnia było zwiedzanie winnic oraz ponad 150-letnich piwnic, gdzie w ogromnych, drewnianych beczkach przechowuje się wino. Wszystko to było połączone z późniejszą kolacją, na którą składały się przepyszne tutejsze wędliny oraz inne wyroby wędliniarskie, wędzone sery i smaczne pasty. Nie obyło się również bez degustacji wytrawnych win i soków owocowych, (które później można było zakupić - a chętnych było wielu). Niestety po kolacji czekał nas już tylko powrót do hotelu w Gross-Siegharts...
Wczesnym poniedziałkowym rankiem, tuż po śniadaniu, które za każdym razem były bardzo smaczne i urozmaicone, wybraliśmy się w drogę powrotną i robiliśmy już ostatnie, pamiątkowe zdjęcia. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w mieście Horn - gdzie mieliśmy czas na ostatnie zakupy - w tym pamiątek dla najbliższych.
Pobyt w Austrii był dla mnie jedną z najciekawszych przygód w życiu, bo przecież zawsze poznanie historii, kultury i obyczajów innego kraju jest cennym i owocującym doświadczeniem. Chciałbym podziękować wszystkim biorącym udział w wycieczce za wspaniałą, przyjacielską atmosferę w ciągu tych paru dni, a organizatorom za możliwość pobytu w Austrii.
Adam Stochmalski




